C’mon - Entropia
Pół roku, dzień w dzień, od poniedziałku do soboty - tyle spędziliśmy razem z Jumblem nagrywając “naszą płytę”. Pół 2002 roku. U mnie. Codziennie po 8 - 9 godzin. Z pracami domowymi na rano dla każdego z osobna. Nagraliśmy płytę, jakiej chcielibyśmy słuchać na co dzień od innych artystów.
Na moim PC, Cakewalku i mnóstwie dziwnych sampli i przesterów. Niestety nie udało nam się nam się nią żadnej wytwórni zainteresować. Ale jestem z niej dumny. Dzisiaj po 7 latach, kiedy po nią sięgam nie czuję wstydu. Pewnie pewne rzeczy zrobiłbym nieco inaczej. Może zmieniłbym w aranżacji kilka dźwięków. Ale mimo to, to kocham ten album. A czas, który poświęciłem z Jumblem na jej nagranie, to najbardziej inspirujące sześć miesięcy mojego życia.
Entropia to pierwszy utwór. Tytułowy dla całej płyty, bo z niego wyrosły jeszcze dwa inne kawałki na płycie. Jedyny, który powstał podczas zespołowej improwizacji w trójkę, razem z perkusistą Adamem Podzimskim. Jeszcze z wcześniejszych czasów, kiedy po odejściu z Midnight Event założyłem własną kapelę - Cafe Europa. Adam wybił kompletnie nietypowy dla nas rytm “techno”. My z Jumblem dołożyliśmy gitary.
Wersja studyjna to jednak zupełnie inny utwór. Choć nie brakuje mu pazura “techno”. Zrobiliśmy go totalnie na nowo. Doszedł wokal, którego wcześniej nie było. Doszła druga zwrotka o kompletnie nowej aranżacji. Doszedł piekielny finał.
Entropia
muzyka: Spider, Jumbel, Adam Podzimski
słowa: Spider
Wystarczy jeden
Jeden krok
Jeden krok w bok
Ostry skręt w bok
Ten stan
Ta myśl
To narkotyk
Ten sen
Ten dźwięk
Taki piękny
Coraz bliżej
Jest ten dzień
W którym nikt
NIe odbierze mi
Mojej entropii
Chaos
Jest mi przeznaczony
Entropiczny stan
Nieskończony
Entropia