PKP
Ile wody musi jeszcze w Wiśle upłynąć, zanim firmy państwowe o profilu publicznym zrozumieją, że ich byt biznesowy równa się zaspokajanie potrzeb obywateli? Kiedy PKP zdobędzie się na zatrudnienie fachowca od zarządzania ryzykiem, który zrozumie, że w styczniu może padać śnieg i tory obladzać? Może on wpadnie na pomysł mobilizacji ze 350 pracowników firmy, którzy na bieżąco monitorować będą każdy z 350 kilometrów Centralnej Magistrali Kolejowej. A może moje oczekiwanie, że pociągi mają jeździć według rozkładu, który PKP ogłasza, to przesadzone jest? Może nie o to chodzi w tym biznesie, żeby dowodzić pasażerów na czas? Pytam, bo może to ja czegoś tu nie rozumiem.